Testy przed rajdem
Podczas testów przed Rajdem Warszawskim Maciej Oleksowicz urwał koło w swoim Subaru N12. Załodze nic się nie stało. Najbardziej ucierpiał jednak lewy tył samochodu, z którego wyrwane zostało całe zawieszenie.
Maciej Oleksowicz:"Mechanicy będą mieli teraz pełne ręce roboty, ale mam nadzieję, że zdążą naprawić samochód przed samym rajdem. Mieliśmy sporo szczęścia, bo wyrzuciło nas w pole, gdzie nie było żadnych przeszkód. To był ostatni prawy zakręt, na którym za bardzo wypuściłem auto na zewnętrzną i tam trafiłem w potężny głaz. W obliczu czekającego nas w ten weekend Rajdu Warszawskiego, jest to dla nas dość spory problem, bo nie będziemy mieli okazji ustawić dobrze samochodu. Na szczęście mieliśmy pod ręką treningówkę i mogłem trochę potrenować. Tak czy inaczej, jeśli samochód zostanie naprawiony, będziemy starać się walczyć o najwyższe lokaty w tym rajdzie."
Pierwszy etap Rajdu Warszawskiego
Podobnie jak podczas Rajdu Kaszub Maciej Oleksowicz zgasił silnik na oesie nr 2 i stracił ponad 15 sekund. Spadł tym samym na 10 miejsce po pierwszej pętli. Podczas drugiego przejazdu tych samych odcinków warszawski kierowca awansował na punktowane 6 miejsce.
Maciej Oleksowicz:"To był niezły etap ale tempo nie jest zadowalające. Czasy jakie uzyskujemy mogłyby być o niebo lepsze, ale nie mogę trafić z punktami hamowania, zwłaszcza po długich prostych. W takich miejscach zdecydowanie za wcześnie hamuję i tam tracę najwięcej czasu. Dodatkowo straciliśmy kilkanaście sekund na drugim odcinku gdzie na jednym z nawrotów zgasiłem silnik. Druga pętla przebiegała trochę lepiej i awansowaliśmy na 6 pozycję. Oczywiście pomógł nam w tym trochę pech naszych rywali. Jutro postaram się pojechać zdecydowanie szybciej i chciałbym utrzymać tą pozycją, choć wiem, że zaledwie 20 sekund za nami jest Leszek Kuzaj, który nie miał dzisiaj najlepszego dnia."
Na mecie Rajdu Warszawskiego
Po pierwszym dniu załoga Castrol Q-Service zajmowała 6 miejsce. Tuż za nią, bo z 20 sekundową stratą czaił się nękany awariami Leszek Kuzaj. Kiedy w niejasnych okolicznościach z rajdu wycofał się Zbigniew Staniszewski, obie załogi zawansowały o jedno miejsce. Oleksowicz dzielnie starał się bronić przed rutynowanym Kuzajem, ale ten narzucił szaleńcze tempo i na trzy odcinki przed końcem rajdu wyprzedził warszawiaka. Kiedy wydawało się, że nic już nie jest w stanie zmienić klasyfikacji w rajdzie, niespodziewanie doszło do awarii dyferencjału w Lancerze Michała Sołowowa. Dramat kielczanina, który prowadził w rajdzie spowodował, że pojawiła się szansa na awans Oleksowicza. W końcowym rozrachunku zabrakło zaledwie 2 sekund aby tego dokonać.
Maciej Oleksowicz:"To był naprawdę udany dla nas rajd. Staraliśmy się obronić przed Leszkiem Kuzajem, ale jego doświadczenie i szaleńcza pogoń sprawiły, że na trzy odcinki przed końcem rajdu, był już przed nami. Później niesamowity pech dopadł Michała Sołowowa, który jadąc zdefektowanym samochodem tracił sporo czasu. Pojawiła się zatem szansa na awans na czwarte miejsce. Kiedy na ostatnim odcinku wydało się, że ten cel osiągnęliśmy trochę odpuściłem. Niestety to była błędna decyzja i w końcowym rezultacie przegraliśmy z Michałem o zaledwie dwie sekundy. Abstrahując od wszystkiego mamy powody do zadowolenia bo sezon zakończyliśmy najlepszym wynikiem z dotychczas rozegranych rajdów. To na pewno dobry prognostyk na przyszłe starty."
